o ja głupia, niemyśląca istota!
Właśnie sobie pomyślałam, że ja przecież ich zobaczę wszystkich razem! I będę mogła ich oglądać w akcji codziennie! A co mi tam! Nawet 10 razy dziennie!
; DD
no. tak mi się tylko przypomniało. ^,^
Właśnie sobie pomyślałam, że ja przecież ich zobaczę wszystkich razem! I będę mogła ich oglądać w akcji codziennie! A co mi tam! Nawet 10 razy dziennie!
; DD
przecież zamówiłam sobie w czwartek zapis ich koncertu: Live in Chicago, ot co. *,*
no. tak mi się tylko przypomniało. ^,^
Tagi:
live from Chicago
19.07.2009 o godz. 17:28
komentuj (0)
Gest rozpaczy. Akt II, scena 1.
Jeden.
Jeden coma dwa.

Jeden coma trzy.
Dwa.
Jeden.
- Żyję [ale co to za życie].
Jeden coma dwa.
- RyRo i Jon odeszli z P!ATD [tak. Po ich odejściu Bden&Spenc przywrócili wykrzyknik]. Smutne? Troszkę [bo teraz już nijak nie zobaczę ICH (wszystkich) w akcji : ( ]. Ale w gruncie rzeczy wyjdzie to na dobre. Teraz będą dwa [albo i trzy!] genialne zespoły, a to akurat powód do radości. Tym bardziej, że Panic! nagrywają trzecią płytę [ku mej uciesze - wracają do stylu z pierwszej *,*], na którą czekam z wielką niecierpliwością i nie zmieni tego nawet fakt, że ze wspaniałej czwórki [chciałam napisać 'czwórcy', ale to tak nie po polsku], zostało tylko dwóch muszkieterów.
Brendon, Spencer - wierzę, że utrzymacie Panic! at the Disco : **
Ryan, Jon - wierzę, że odwalicie kawał dobrej roboty : **

Jeden coma trzy.
- Staram się cieszyć wakacjami.
Dwa.
- Hey moon, please forget to fall down, hey moon don't you go down...
: (
d u p a.
d u p a.
la la la la la la la la la love
Trust
la la la la la la la la la love
Trust
and she tore my feelings like I had none
she fucking hates me.
W głośnikach Puddle of mudd z nieśmiertelnym 'She hates me'.
I jest wesoło, chociaż być nie powinno.
Idę się uczyć. Czeka chemia i PO. oO
[Tja. Bo to jest to, co kocham robić najbardziej w poniedziałkowe wieczory.]
Trust
la la la la la la la la la love
Trust
and she tore my feelings like I had none
she fucking hates me.
W głośnikach Puddle of mudd z nieśmiertelnym 'She hates me'.
I jest wesoło, chociaż być nie powinno.
Idę się uczyć. Czeka chemia i PO. oO
[Tja. Bo to jest to, co kocham robić najbardziej w poniedziałkowe wieczory.]
Jest radocha.
Chociaż nienawidzę zakupów (serio. Centra handlowe mnie przytłaczają) to dzisiaj dałam się wyciągnąć. Ba! Sama chciałam jechać.
I ostatnio też.
Z tego wniosek, że...
...zostało niespełna 3 tygodnie do ślubu brata. ; DD
Taaak.
Kupiłam takie śliczniusie szpilki ; D Ach, są naprawdę świetne.
Kreacja już w komplecie, więc mogę iść spać spokojnie. ; ]
Chociaż nienawidzę zakupów (serio. Centra handlowe mnie przytłaczają) to dzisiaj dałam się wyciągnąć. Ba! Sama chciałam jechać.
I ostatnio też.
Z tego wniosek, że...
...zostało niespełna 3 tygodnie do ślubu brata. ; DD
Taaak.
Kupiłam takie śliczniusie szpilki ; D Ach, są naprawdę świetne.
Kreacja już w komplecie, więc mogę iść spać spokojnie. ; ]
[oczywiście choroba uparcie mnie atakuje,
ale jej się nie daje, a co!]
ale jej się nie daje, a co!]
Tagi:
live from Chicago
radocha
Ach! Och!
Moje zdrowie fizyczne kuleje; z nosa mi cieknie jak z kranu, mówię jak Ewa Bem i czuję każdą ze swoich kości. Straszne uczucie.
Ale za to ze zdrowiem psychicznym jest doskonale. a może nie tyle zdrowiem, co stanem.
Właśnie dzisiaj przyszła moja dawno oczekiwana płyta Avenged Sevenfold! *___* I co z tego, że znam to wszystko na pamięć i mam to na kompie? Oryginał - to jest to. W dodatku z dvd z 'making of A7x' ;DD
A jutro jadę na zakupy.
Po prostu żyć, nie umierać!
Moje zdrowie fizyczne kuleje; z nosa mi cieknie jak z kranu, mówię jak Ewa Bem i czuję każdą ze swoich kości. Straszne uczucie.
Ale za to ze zdrowiem psychicznym jest doskonale. a może nie tyle zdrowiem, co stanem.
Właśnie dzisiaj przyszła moja dawno oczekiwana płyta Avenged Sevenfold! *___* I co z tego, że znam to wszystko na pamięć i mam to na kompie? Oryginał - to jest to. W dodatku z dvd z 'making of A7x' ;DD
A jutro jadę na zakupy.
Po prostu żyć, nie umierać!
Cytat na dziś: "Dbajcie o szare komórki." Graffiti
[moje aktualnie odpoczywają, gdyż bierze mnie choroba.]
[moje aktualnie odpoczywają, gdyż bierze mnie choroba.]
Tagi:
live from Chicago
I've found a reason for me
To change who I used to be
A reason to start over new
And the reason is you
I've found a reason to show
A side of me you didn't know
A reason for all that I do
And the reason is you*
To change who I used to be
A reason to start over new
And the reason is you
I've found a reason to show
A side of me you didn't know
A reason for all that I do
And the reason is you*
Szczera rozmowa. Nic więcej.
I żadne nasze humory, fochy, czy gwiazdorstwa nie mogą zmienić tych relacji między nami.
[A prawdziwa przyjaźń istnieje. Jesteśmy takimi Lejdis. :D]
Bo takich dwóch, jak nas czterech, to ni ma ani jednego!

To prawie jak my ;D
Od lewej: lokata panna Monia (ciemna masa <lol3> - bywa), blond czupryna i niebieskie oczęta panny Natalki, następna to tak jakby ja, panna Alicja ;D (powiedzmy, że to rudy kolor) i na końcu, w wersji blond (naturalnie brunetka), panna Ewelinka. ^^ :*** kochane!
Zdjęcie zaczerpnięte z niezastąpionego deviantArta
*'The reason' - Hoobastank
Takie małe nic, a cieszy.
Hyhy.
Kocham uszczęśliwiać innych, szczególnie jeśli są mi bliscy.
Hyhy.
-
Kupiłam nowe pałeczki do perkusji dla Tomasza.
-
Rozszerzyłam Tekli horyzonty zaprowadzając ją [jej pierwszy raz!] do KFC.
- Wypożyczyłam sobie Makbeta i kolejną książkę Chmielewskiej.
Kocham uszczęśliwiać innych, szczególnie jeśli są mi bliscy.
A teraz idę uszczęśliwić siebie.
Chmielewska, czy Makbet?
Chmieleeeeeeewska.
^.^
[oraz gorący kubek kakao. Ahhh.]
Branoc.
Tagi:
live from Chicago
Życie bywa zaskakujące.
Robisz coś od niechcenia; tak po prostu, a potem okazuje się, że to co zrobiłaś, chociaż nie miało dla ciebie żadnego znaczenia, innym bardzo pomogło, wręcz dało do myślenia.
Nagle stajesz się 'jego prywatną bohaterką'. To, na co tak długo czekałaś, spełnia się w najmniej przez ciebie oczekiwanym momencie.
Robisz coś od niechcenia; tak po prostu, a potem okazuje się, że to co zrobiłaś, chociaż nie miało dla ciebie żadnego znaczenia, innym bardzo pomogło, wręcz dało do myślenia.
Nagle stajesz się 'jego prywatną bohaterką'. To, na co tak długo czekałaś, spełnia się w najmniej przez ciebie oczekiwanym momencie.
I nic, że potem budzisz się, a z pięknego snu, zostają tylko urywki w twojej pamięci
.
Tagi:
live from Chicago
Tak, tak.
Głupota ludzka nie zna granic.
Założenie tego bloga mogę uznać za gest rozpaczy.
Głupota ludzka nie zna granic.
Założenie tego bloga mogę uznać za gest rozpaczy.
Tagi:
live from Chicago


